fbpx

Cztery Lata Pod Górami- Czy było warto?

Kochańce,

Właśnie stuknęły nam cztery lata w domu pod lasem. Cztery lata, dacie wiarę? A ja od tych czterech lat stale się adaptuje do życia pośrodku pola😊. Ze skutkiem różnym, raz bardziej na prawo, raz ostry skręt w lewo (o naszym wiejskim życiu możecie poczytać tu : 6 błędów jakie popełniłam kupując DomNienowy, i tu: 8 powodów, dla których nie będzie z Ciebie Dobrego Wieśniaka). W końcu Maruda ze mnie jakich mało, więc marudzić umiem i na wieś, i na las, i na góry nawet, jak są szaro-bure i ponure.

Ale tak sobie pomyślałam ostatnio, że cztery lata to jednak kawał czasu.To nie jest ROK, kiedy można powiedzieć, że jeszcze się przyzwyczaicie. To nie są DWA LATA, kiedy można jeszcze tęsknotę za miejskością odczuwać. To są już CZTERY LATA kiedy człowiek powinien już czuć jakby na wsi się urodził, i że wieś jest jego powołaniem, ucieczką, idyllą itp.. A jak nie czuje… To chyba powinien uciekać.

Czy ja czuję wiejską idyllę?

Czy po czterech latach życia w domu pod górami mogę powiedzieć, że nie żałuję? A może wręcz przeciwnie, po czterech latach stwierdzam, że to nie dla mnie?

….

Tadam, tadam, tadam

…….

Sęk w tym, Kochani, że ja nadal nie wiem😛!! No i co zrobić. Z jednej strony czuję, że takie życie pod lasem kocham, że czuję się tu wolna i szczęśliwa, a z drugiej strony wielu rzeczy mi brakuje. Więc po tych CZTERACH LATACH ( ufff… to jednak sporo, prawda?) mam bardzo dobre trzy argumenty ZA, i trochę mniej idylliczne trzy argumenty PRZECIW mojemu górskiemu domowi.

 Jak to będzie? Sprzedajemy, zostawiamy…?

Cztery lata pod górami- Za

1.Odpoczywająca głowa.

 Mało bodźców. Brak świecących neonów, szumu aut, reklam, banerów, sklepów nawet mniej. Dużo zieleni, natury, owadów i błota. Ale dla głowy to prawdziwy raj. Głowa naprawdę odpoczywa. Nie raz wystarczy mi kwadrans w ogrodzie albo kilkunastominutowy spacer, żeby poczuć jak zmęczone zwoju mózgowe znowu wskakują na pełne obroty.  Słyszeliście o shinrin-yoku? To sztuka i teoria kąpieli leśnych,  japońska filozofia mówiąca o zbawianym wpływie koloru zielonego na mózg. I moja głowa się z tym zgadza. Odpoczywanie w zieleni jest efektywne, przyjemne i dzięki temu, że mieszkam pod lasem- jest dla mnie proste

2.Oszczędzamy na urlopie.

 No serio, seriusieńko, nie chciało nam się nigdzie jechać w tym roku. I to nie z uwagi na wirusową sytuacje, małe dziecko czy psa. Po prostu tak nam było dobrze w domu, że nie mieliśmy ochoty ruszać pośladów gdziekolwiek. A to dość dziwne jak na nasze podróżnicze zapędy. Przecież czekało południe, spaghetti Aglio Olio, Aperol Spritz i o wiele za dużo filiżanek espresso. Ale w tym roku wybrałam hamak w ogrodzie zamiast Gelato u Alberto i nie jest mi z tego powodu przykro, ani trochę. Magia wsi😊.

3.Mało, ale własne.

Owoce i warzywa. Swoje!! Nigdy nie myślałam, że to taka przyjemność pałaszować przysmaki prosto ze swojego ogrodu, dbać o nie , podlewać, pielić, i w końcu zjeść. Cudnie! Nie ma co prawda tego dużo- kilka drzew owocowych i mikroskopijny warzywnik. Ale zawsze- to moje😊 .

Cztery lata pod górami- Przeciw

1.Organizacja na wysokim poziomie.

To mnie boli najbardziej. Ten brak dostępności wszelkich udogodnień. Może gdybym była bardziej ogarnięta w świecie, może gdybym moja spiżarnia wyglądała jak taka wychuchana, rodem z instarama, pełna przetworów i schludnie poukładanych skrzynek z warzywami. Wtedy pewnie byłoby mi łatwiej. A tak jest jak jest. W wiecznym zapominalstwie, niedoczasie i braku świeżego chleba życie pod lasem mi upływa.

2.Kierowca doskonały w aucie idealnym.

Pod lasem to duet niezastąpiony. Auto które się nie psuje plus kierowca uważny, szybki i spokojny (a jeśli już trochę mnie czytacie, i widzieliście wpis: Poddałam się i szczęście mnie odnalazło , to wiecie, że ja do takich kierowców nie należę).Taki co nie boi się poślizgów i słabo odśnieżonej drogi. Taki co ma nerwy ze stali i portfel pełen złotych kart kredytowych. Bo jak się autko na końcu drogi zepsuje…To się zaczyna prawdziwe życie pod lasem😛 .

3.Sprawstwo

 Pod górami człowiek czuje się mniejszy. Ma skromny wpływ na to co się dookoła niego dzieje. Przykład taki: zima, późne popołudnie,  prądu nie ma i dzwoni sobie do operatora taki człowiek. Operator- miły, nagrany kobiecy głos- oznajmia, że awarie są Tu, tam, tu i jeszcze tam, z czego jedno tam to pod moim górami. Ale że tych TuITamów jest tak wiele, to u nas prąd powróci  około drugiej w nocy. No i tyle z mojej mocy, mogę tylko siedzieć i czekać. To przykład taki, ale na końcu drogi człowiek często czuje się marny. Przyrodę też odczuwa inaczej. Pełniej. Zmiany pór roku są dotkliwsze niż w mieście. Wszystko czuje się bardziej, więcej, mocniej. Wiatr, słońce, jesień i zmierzch. Życie pod górami- człowiek mały, Las ogromny.

I nawet teraz kiedy kończę dla Was ten wpis zastanawiam się- Pokochać i zostać, czy sprzedać i odpuścić??

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

Brak komentarzy

Napisz komentarz