fbpx

Austriacki Tyrol- wakacyjna inspiracja

  Tyrol to najczęściej odwiedzany region Austrii. Tłumy turystów przybywają tu zwłaszcza zimą, kiedy naśnieżone stoki kuszą narciarzy, a widoki białych gór i alpejskich miasteczek zapierają dech w piersiach.

Latem Tyrol trochę pustoszeje. Choć po zabytkowym Innsbrucku dalej deptają tłumy turystów, to wystarczy tylko trochę zboczyć z drogi, żeby poczuć się jak w serialu „Doktor z alpejskiej wioski”.

Tyrol to fajna opcja na niepewne czasy.

Dlaczego warto, w te wakacje, wybrać austriackie bezdroża??

1.Bo dojazd jest dobry, i nie tylko dobry…

Od polskiej granicy Tyrol dzieli niecałe 700 km. Ten odcinek trasy pokonujemy w ogromnej większości autostradami, co sprawia, że trasa przebiega sprawnie. Autostrady w kierunku zachodnim nie są tak obleganie, jak te na południe, przez co prawdopodobieństwo, że spędzimy dodatkowy czas w autostradowym korku znacznie spada😊. Poza tym każdy porządny Wszędobywcz wie, że nie tylko CEL, a TRASA się liczy. Ja uwielbiam ten moment, kiedy z płaskości wszechobecnej wyłaniają się ONE- Alpy. Najpierw takie nieśmiałe, wręcz pagórkowate, ale zaraz za nimi stoją ich starsze kamienne siostry, przy których wzrok ludzki gubi już perspektywę. Wjazd w dzikość, w kamienne tunele, obok wiekowych drzew i pastewnych chat. Spektakularny koniec trasy😊!

2. Czysto i przejrzyście.

Alpejski Tyrol jest porządny i czyściutki. Miasta i wioski wyglądają niczym wyjęte z kuli śnieżnej. Ale najmilsza czystość to ta na łonie przyrody- rzeki o oszałamiającym, niebieskim kolorze, jeziora przejrzyste jak lustro. I choć alpejskie zbiorniki wodne nie należą do ciepłych nawet w lipcowe upalne dni, kąpiele w nich to CZYSTA przyjemność.

Zwłaszcza, że…

3. Plaża bez budki z lodami.

..w Tyrolu znajdziemy sporo DZIKICH PEREŁEK- jezior na końcu szutrowej drogi, bez zaplecza w postaci przebieralni, budki z hot dogami, czy restauracji gdzie by podali zimne piwo. Jest tylko kawałek plaży, w miejscu, gdzie skałą akurat nie chciało się osiadać, a drzewa nie za dobrze rosły. Jest koc, jest czyta woda, zimna jak lód i jesteś ty. Cudowne miejsce, gdzie jeszcze przyroda ma pierwszeństwo. Fotki z Blind See, w Austrii.

4. Mięcho!

Austriacka kuchnia to nie jest dobry przykład kuchni wegetariańskiej. Ani kuchni lekkiej, letniej… Ale jak sezon kominkowy kończy się w czerwcu, a rozpoczyna na koniec sierpnia, to lekka kuchnia raczej nie zdałaby egzaminu. Więc wiadomo- sznycel, ziemniaki, ziemniaczane zapiekanki, bajecznie pyszne i tuczące słodycze. To tak tradycyjnie. Jednak z racji bliskości włoskiej części Tyrolu w regionie znajdziemy sporo włoskich knajpek, gdzie się sałaty nie boją. To jak ktoś sznycla nie lubi…

5.Innsbruk.

Wielu Turystów odwiedzjących austriacki Tyrol kieruje swoje kroki do Innsbrucku. I słusznie! Mnie Innsbruck przyszło zwiedzać w dzień zimny, deszczowy i pochmurny. I do takiej pogody mi Innsbruck pasuje…Lekko mrocznej. Bo mimo niesamowitej urody, kapki włoskiej lekkości, śródziemnomorskich okiennic i baardzo dobrych lodów to miasto ma w sobie coś z hiszpańskiego horroru. Niby jest pięknie, ale trochę strasznie. Otoczony górami Innsbruck to idealne miejsce do kręcenia wszelkich kryminałów i thrillerów😊 . No i do tego, żeby sobie po nim trochę podreptać.

  To taka marudzia inspiracja na te wakacje, pewnie inne od wszystkich. Macie już plany wakacyjne?

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

Brak komentarzy

Napisz komentarz