fbpx

10 powodów, żeby odwiedzić Meklemburgie

Dziendoberrro Groszki!  Muszę się Wam przyznać, podróżnicze wyznanie uczynić, że Niemcy jako cel podróży kiedyś nie istniały w mojej świadomości. Przez Niemcy jedynie dojeżdżałam do celu (i to ZA DARMO! I bez ograniczenia prędkości- czyli szybko, bądź TakSzybkoTenZłomITakNIePojedzie😉). Celu bardziej palmowego, klimatycznego, wakacyjnego. Tak sobie myślałam. A to Błąd, Groszki, gruuuuby błąd. Odkąd dzielę mój czas między południe a północ Polski wycieczki do zachodnich sąsiadów stały się Naszą małżeńską tradycją. Taka egzotyka w wydaniu mini (raczej mini-mini CIUT😛). Ostatnio mamy fazę na region Pomorza Przedniego- czyli Meklemburgię. Cudeńko, zaraz za polską ganiącą, które odwiedzić warto, bo…

1.Kraina Jezior

Cudowne, sielskie, czyste jeziora meklemburgi to TO, co przyciągnęło mnie najbardziej. Z uroczymi wioseczkami przycupniętymi u ich brzegu, spokojne tak, że chwilami ma się wrażenie, że miejscowość chyba wymarła😊. BEZ TŁUMÓW- zapomnicie tu o problemach z parkowaniem czy znalezieniem stolika w restauracji, ławki w marinie macie dla siebie. Wioski i mniejsze miejscowości oferują spokój, a jeziora pełne są dzikich i półdzikich plaż, pomostów i zejść do wody. Zaplecze kulinarne bywa niewielkie- ogranicza się do wiejskiej piekarni i (w porywach!!) jednej restauracji. Po większy splendor trzeba pognać do ulokowanych przy jeziorach miast. A tu też nie brzydko, mnie najbardziej urzekło Waren (punkt 6 ) i Neustrelitz (punkt 4).

2. Rugia

To byłoby grzechem o Rugi nie wspomnieć. To byłoby grzechem na Rugię nie pojechać, kiedy byliśmy tak blisko.  Rugia jest największą wyspą Niemiec, o linii brzegowej poskręcanej jak moje włosy rano😛. Na Rugi znajdziemy liczne zatoki, półwyspy i wyspy (m.in. Hiddensee) i kilka (tylko kilka!) plaż ulokowanych w północnej części wyspy (sprawdźcie to zanim się tam wybierzecie, hotel, czas podróży i te sprawy😊 ). Choć plaż jest tak ciut-ciut to są przepiękniaste, jak z pocztówki nadbałtyckiej. Powiem Wam, przyznam się szczerze (choć mnie może po tym wyznaniu znielubicie, trudno, wezmę to na klatę😊 ) że ja Bałtyku to nie lubię😕. Ale Rugia, Rugia jest jak z bajki! Plaże o białym piaseczku, elegancko zadbane, woda czysta. Wypisz, wymaluj- pocztówka z Bałtyku. 

3.Po kotleta 

Jak mnie już trochę czytacie, to wiecie że ja o jedzeniu to mogę zawsze i wszędzie (tak mój wpis o Gardzie, który przeczytasz TUTAJ zakończył się bardzo jedzeniowo) 😊. Wyznaje też jedną zasadę- jak gdzieś jadę to jem lokalnie. W domu też jem lokalnie, bo to podstawa zdrowego żywienia, ale wracając do Meklemburgi to SchaboszczakaSpróbowaćTrzeba! Sznycel to niemiecka tradycja i choć na co dzień nie jest moją ulubioną potrawą, to musiałam go w Meklemburgi zjeść😊. Szczęśliwie trafiliśmy też na sezon szparagowy, więc bez tego dietołamacza z sosem holenderskim się nie obyło😛 . Z czystym sercem mogę Wam za to polecić restaurację Live am Hafen, nad jeziorem Zierker.  

4.Neustrelitz

Ładna, średniej wielkości miejscowość nad meklemburskim jeziorem. Wspaniała do odpoczynku w gorący dzień. Polecam ze względu na jezioro, marinę, uroczy rynek i starą część miasta, oraz na park znajdujący się przy jeziorze. Znajdziecie tu dużo cienia, ścieżek rowerowych, sporo restauracji i usług wszelkich.  

5.Piwo 

Piwo niemieckie. Jedni lubią, drudzy..lubią mniej😛. Ja jestem umiarkowanym fanem, ale cenię niemieckie piwa za lokalność. Myślę, że w naszej Polonijj też się wiele w temacie podejścia do piwa zmieniło i cenimy piwo z lokalnych browarów. Jeśli też cenicie, w Meklemburgi nie znajdziecie powodów do narzekań. 

6.Waren

Jak pisałam wcześniej po większy splendor do miast większych trzeba gnać. Waren to jedno największych miast pojezierza meklemburskiego. Nowoczesne, pełne lśniących nowością apartamentowców, Waren rozwija się w zawrotnym tempie. Ma jednak swoją starszą miasta stronę, odnowioną i przepięknie utrzymaną. 

7.Strzecha, czyli w klimacie sielskim 

Na meklemburskiej wsi spotykałam ją BAAAARDZO często. Tak często, że aż mnie to trochę zszokowało. Ale dachy ze strzechy są, zwłaszcza na północy regionu, a na Rugi to już ich pełno. Meklemburskie miejscowości same z siebie są sielsko-anielskie, wiejskie, o klimacie “tu kończy się świat”, a strzechowate dachy jeszcze ten klimat podkręcają. Nic, tylko położyć się na łące i źdźbło trawy żuć (nie żebym tak kiedykolwiek robiła, ale…widziałam w telewizji😛) . 

8.Kawa Pharisäer

Czyli tradycyjna kawa z Germanii. Jak o tym przeczytałam pomyślałam, że to się nie uda😕. Kawa z alko to nie moje połączenie. A jednak, kiedy poranek na Rugi przywitał nas kiepską pogodą, pomyślałam: “Spróbuję, przecież nie umrę”😛. Jak widzicie nie umarłam, kawa mnie rozgrzała i dodała energii jednocześnie. Smak- tu szału brak, ale działa dobrze😊. 

9. Precel

Wiedzieliście, że precel to niemiecki wynalazek? I wieść niesie, że precel powstał ponad 500 lat temu w okolicach Jury Szwabskiej. Ja przepadam za Niemieckimi piekarniami, zwłaszcza tymi w małych miejscowościach, gdzie podają dobrą kawę do bułeczki. A precelki na drogę! 

10.Komerchy brak 

To się w oczy rzuca, biegnie, biegnie i rzuca😛! Zwłaszcza nad meklemburskim wybrzeżem. Brak świecących na czerwono, migających neonów, brak zapachu starego tłuszczu i budek poustawianych bez ładu i składu. Brak oszalałego tłumu turystów, okopujących się w kolorowych parawanach. Ludzi mniej. Spokojniej. Delikatniej.  

No Bosko. 

Po ostatniej wycieczce cofam co napisałam i deklaruję: Kocham Bałtyk! 

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

Brak komentarzy

Napisz komentarz