fbpx

9 powodów, żeby odwiedzić Jezioro Garda i wrócić nie raz

Hej Groszki!

Macie swoje ulubione miejscówki? Takie, że kiedy słyszycie znaną pieśń Zabiorę Cię właśnie tam, gdzie słońce dla nas wschodzi od razu w główce pojawia Wam się obrazek z TEGO na ziemi miejsca. Ja swoje serducho zostawiłam we Włoszech, na brzegu Jeziora Garda, wśród gór skalistych i mini-palm.

Jezioro, powiecie, nuda. Plaża, palmy, piaseczek biały- to są wakacje. Kurde, ja cały swój żywot tak właśnie myślałam, aż do sowiej podróży poślubnej. Wtedy to, przez przypadek zupełny, wylądowaliśmy w miejscowości Riva del Garda, gdzie zaczyna się górska część jeziora. I wróciłam tam jeszcze .. 6 RAZY! 6 razy w to samo miejsce- a ja na serio lubię sobie światka trochę pozwiedzać i coś nowego zawsze na wakacjolach zobaczyć. Ale tam mnie tak celnie trafiła ta strzała amora, że mimo chęci CzegośNowegoWTymRoku, patrzyliśmy sobie z Sowim Tatą w oczy i wiedzieliśmy, że NAJLEPIEJ NAD GARDE.

Co mnie tak zauroczyło w włoskiej, górskiej sadzawce?


1.Basen doskonały

Od Gardy zaczęła się moja miłość do jezior. Wcześniej byłam morską dziewczyną- fale, leżaczek, parawan, książeczka. Albo jeszcze lepiej- basen, żeby dobrze się pływało. Jeziora wydawały mi się takie…hm, pospolite. Ale kiedy znalazłam się nad Jeziorem Garda odkryłam prawdziwą MAGIĘ: krystalicznie czysta woda jeziora polodowcowego, zapierające dech w piersiach górskie widoki, zamki i domostwa na skałach postawione, BEZPŁATNE, PUBLICZNE, CZYSTE I ZADBANE PLAŻE. Znalazłam… mój basen doskonały, mój basen naturalny, bez kafli😛, za to w jakim otoczeniu. I nie słony, bo zmywanie tej całej morskiej soli to niekomfortowa sprawa- JeziorkoBasen zdecydowanie wolę🙂.


2.Marinara

Włoskie żarcie to ogólnie mistrzostwo świata, wszyscy o tym wiedzą. Jedną z tych pyszności poznałam i pokochałam nad Gardą. Pizza okraszona JEDYNIE sosem pomidorowym, oliwą, czosnkiem i oregano. TYLKO TYLE. I seriusieńko, jeżeli jest zrobiona po mistrzowsku, TYLKO TYLE wystarczy, aby pobudzić kubki smakowe do imprezy sylwestrowej. Miodzio. Do czerwonego wina, w ciepły wieczór… no rozmarzyłam się🙂. Ale tak to już jest z tymi Włochami i z ich niebiańską kuchnią- z prostych składników, dobrej jakości wyczarowują pyszne dania. W polskim gotowaniu (o niestety!!🙁) często mamy przesyt składników jakości średniej, półśrodkami przygotowywane potrawy i wychodzi z tego … nie zawsze coś. A włoska prostota jest mniami-genialna!

3. Święto Arbuza

Życie płynie i płynie, a Sowa nadal o jedzeniu😛. Kochani, ale jedzenie to przecież jedna z największych przyjemności człowieka (zaraz po seksie🙂), więc trzeba o niej dużo mówić, pisać i jeść dużo trzeba, o to to! Włosi jedzenie kochają, a wcale grubi nie są (a jeśli niektórzy są, to czemu się dziwić😛), i hołd mu oddają w sposób epicki, kurde no😉. Sierpień to mega czas, żeby nad Garde się wybrać, bo oprócz dobrej pogody, dostaje w bonusie mnóstwo imprez, w tym Żarcio-Imprezy także. My trafiliśmy na Dzień Arbuzowy- na urokliwym placu, przy dźwiękach włoskiej muzy, rozdawali chłopi przeróżne rodzaje arbuzów do popróbowania, wykrajali arbuzy w przeróżny sposób, tłukli arbuzy na małe części, arbuzowy sok wyciskali i… robili z arbuzem chyba wszystko, co z tym owocem wyczynić można. No mega to było, polecam.


4. Gelato to nie lody

Jeszcze trochę o jedzeniu… Włoskie lody, włoska robota- wiadomo. Sowi Tata jest dużym fanem lodów i najlepsze na świecie lody jadł właśnie w Rivie (dorównują im jedynie wyroby z pewnej lodziarni w Bielsko-Białej🙂). We Włoszech napisu Gelato wszędzie pełno, a turyści lodami się zajadają o każdej dnia porze… bo takie gęste, takie kremowe, taki smak bogaty. Ale, ale! Włoskie gelato to nie do końca lody!!! Wiedzieli o tym??? Gelato są  wykonane z większej części mleka niż śmietany (w stosunku do lodów), więc mają  mniej tłuszczu (lody- 10% tłuszczu, gelato- około 6% tłuszczu). Gelato wolniej się pienią podczas produkcji i przechowuje się je w cieplejszych warunkach – stąd ich niesamowity kremowy smak🙂.


5.Deve

Chcecie najlepszy widok i najlepszą przydrożną knajpę? Czy knajpę z najlepszym widokiem ever! To właśnie znajdziecie w Deve, wiosce w której nie ma praktycznie NIC. Położona jest przy górskiej, zawijastej drodze i na jednym z  zakrętów znajdziemy bar o tej samej nazwie co mieścinka. Bar- to może za duże słowo, bo to foodtruck z namiotem i drewnianymi ławkami w przydrożnym sadzie oliwnym. Ale jaki widok, za milion dolarów, a jakie z tej ciężaróweczki pyszności wychodzą! Spaghetti- jeden rodzaj, najprostsze mięsno-pomidorowe i do tego trzeba zamówić dwa, żeby Panu opłacało się robić. Ale cudo, zapewniam. Ja jestem miłośnikiem takich odkryć, schowanych knajpek, ukrytych pyszności, klimatu, swojskości i piękna. A sieciówki… dobrze, że istnieją, ale spaghetti z widokiem nie zastąpią.


6. Sadzawki pomniejsze

Garda to jezioro duże, popularne wśród turystów. I fajnie jest, pływa się w nim superaśnie, ale może być jeszcze lepiej, jeszcze bardziej słodko, jeszcze mocniej milusieńko. Kiedy odbijemy sobie od miejscowości Riva del Garda w górę generalnie, w Alpy sobie odbijemy, to możemy dotrzeć do przecudownych jeziorek pomniejszych (które wcale nie są takie małe, tylko w stosunku do Gardy-Matki sprawiają takie wrażenie). Moje najlubieżniejsze to Jezioro Tenno, o cudownie lazurowym kolorze wody cudownie nielodowatej (co w przypadku alpejskich jezior polodowcowych dużym plusem jest), przyrodzie dzikiej dookoła (jeden hotel, nawet nie przy samym jeziorze, tylko na wzgórzu przed nim), fajniuchnej plaży i cudownej ścieżynce dookoła jeziorzyska. O, mia bella!

Polecam też Jezior Ledro, trochę większe, już o typowo alpejskim klimacie i architekturze. To jest właśnie cudne w regionie Jeziora Garda- na dole klimaty iście włoskie i skaliste, góra jest za to zielona i góralsko-alpejska. Co kto woli🙂.


7.Tarasy grozy

Fajna do obczajenia miejscówka, oczywiście jeśli nie macie lęku wysokości, a za to macie w ekipie dobrego kierowcę. W miejscowości Pieve , w hotelu Paradiso znajdziemy drewniany, zawieszony  dość upiornie na skałach taras, z które mamy iście zabójczy widok na jezioro i cały region. Z tarasu widać też drogę, którą trzeba pokonać, żeby dostać się do Pieve, a to już straszna straszność (innej drogi dojazdu do wioski nie ma!!! Współczucie dla mieszkańców😮). Taras należy do hotelowej restauracji, jednak turyści mogą z niego korzystać za darmoszkę, nawet bez zamawiania potraw (które wcale nie są w obłędnych cenach i jeśli nie macie lęku wysokości zapodanie sobie piccówy😉 na takim trasie to wypas).

8.Jeść!

Szalenie kulinarne są te moje włoskie doznania, nic na to nie poradzę. I to prawda jest, ja kocham Włochy głównie dlatego że kocham ichniejsze jedzenie. Ogólnie kocham życie, bo kocham jedzenie (no dobra, nie tylko, jest też rodzina, tam wiadomo, przyjaciele…no ale MAKARONNO♥). I tam, gdzie dobre jedzenie, tam dobre życie widzę.

A we Włoszech jak do zwykłego spożywczaka wchodzę to zamiast oczu mam dwa wywalone jęzory, z których cieknie ślina. OMG, no sery wszelkie, wina królestwa, oliwek rodzajów tysiące, pomidory, kapary, bułeczki, pieczywka, wędlinki nawet (choć mięsożercą to ja nie jestem, ale włoskie mięska to jakoś  smakują, nawet mortadela w Polsce przeokropna, w Italii jest mniami). W Rivie znajdziemy superaśny market z lokalnymi produktami i super winną stacją (takich stacji jest o wiele więcej w południowych regionach). Zgłodniałam…


9.Sirmione

Jezioro Garda ma kształt…domyślacie się czego. I na dole TEGO, TEGO, przy cypelku TYM, TYM 😛 znajduje się magiczna miejscowość Sirmione. Położona  na mniej lubianej przeze mnie południowej części jeziora (górek alpejskich już brak), jednak sama miejscowość, jej architektura i położenie czynią z niej miejscówkę mega-urokliwą i spaceru wartą. Duże wrażenie robią zachowane bramy do miasta, starówka i porośnięte zielenią mini kafejki. Zresztą w Sirmione, ze względu na ukształtowanie i dostępność terenu wszystko jest cudownie malutkie: kawiarnie, ryneczki, fontanny, placyki, ławeczki. Cudny mikro świat, ze wszystkich stron otoczony wodą. Polecam Sirmione i całe Grady wybrzeże.

Brak komentarzy

Napisz komentarz