fbpx

Rozliczeń czas- NIEKONIECZNIE

Dzieje się! Święta, żarło i pożarło, stary rok powoli mówi Pa Pa i przygotowujemy się, żeby wkroczyć w nowe. Zawsze w tym czasie odczuwam przemożną pokusę podsumowań wszelakich- podsumowania minionego roku, podsumowania celów na nowy, odhaczenia targetów w różowym kalendarzyku 2018. Chęć skonstruowania listy “udało się- nie udało” podsycają jeszcze moje, przypadające po świętach urodziny. Teraz to już w ogóle, bo dekadę zakończyłam (o tym, którą i jak się z tym czuję pisałam Ci TUTAJ).

Więc wszystkie gwiazdy i księżyce tego świata pokazują mi jasno, że teraz jest czas! Czas na podsumowanie. A ja w tym roku powiem NIE! Zrobię podsumowanie, oczywiście. Ale jeszcze nie teraz.

A dla czemuż to Kobieto W Zacnej Dekadzie Swego Żywota nie będziesz się podsumowywać😉?


#Kto Czas wyznacza

W tym roku doszłam do wniosku, że takie narzucanie jakie się na tym świecie wyprawia to straszne jest. Nakazuje się biednemu społeczeństwu, aby (na 1,2,3 i hop!) kiedy 1 Stycznia nastaje zrobione było podsumowanie roku starego i lista piękna celów na nowy. A przecież życie nie toczy się od 1 stycznia do 31 Grudnia jak roczny projekt. Mamy też swój naturalny rytm, który niekoniecznie musi pokrywać się z rokiem kalendarzowym. U siebie zauważyłam, że żyję od wiosny do wiosny- taki mój Czas Start to marzec- miesiąc, w którym robię plany, wyznaczam sobie cele, myślę o tym “co dalej?”. Kurde, gdybym to MUSIAŁA zrobić w styczniu chyba bym się załamała. Styczeń sam z siebie jest dołujący 🙁 🙁 🙁 , a żeby jeśli do tego dołożymy jeszcze pakiet “ to mi się jeszcze nie udało” i “muszę schudną 5 kilo” to na blue monday załamańsko, wińsko i czekoladstwo gotowe 😉 .

Rozliczę się więc sama ze sobą…kiedy uznam za stosowne🙂.


#Czas, kiedy mogę mniej

Rok rokowi nie równy. To taka prosta prawda, którą moja mózgownica musiała zaakceptować, a szło jej to opornie. Akceptacja faktu, że jest czas, kiedy MOGĘ MNIEJ jest wbrew naturze upartego zadaniowca. O akceptację tej prostej prostoty życiowej trudno tym bardziej, kiedy jesteśmy otaczani przez hasła “możesz wszystko” i “wszystko zależy od Ciebie”. I tak, kiedy urodził się mój synek musiałam spuścić z tonu, odpuścić wiele zadań do zrealizowania, celów i targetów. Początkowo towarzyszyła mi ciągła irytacja, że JAK TO? Czasu brak? Sił brak? A tak. Że nie nadążam domu ogarniać a co dopiero ogarnięcie tej listy w głowie! A tak! I tak ma być, bo to taki w życiu okres. Minie, unormuje się, będzie znowu czas, żeby góry zdobywać. Póki co układam klocki i układam je z całego serca. Więc jeśli jest w waszym życiu taki czas, że Musieliście zwolnić, to nic. Niech plany poczekają.

Często takim czasem jest choroba, czy jej groźba, troska o zdrowie.

Często jest to żałoba. Przykładowo mnie spowolniła na dobry rok. Tak po prostu, bez wyboru z mojej strony mój organizm włączył tryb oszczędzania baterii.

A czasami może to być ta chwila, kiedy mówisz sobie “mam już dość” … i pauzujesz na czas jakiś. Z potrzeby duszy🙂.


#Co Mogę

Jak się rozliczasz to przystopuj czasami z tą surowością. Robisz co możesz, a jeśli nie MOŻESZ, to po prostu nie możesz. I nie daj sobie wmówić, że jest to kwestia organizacji czasu i kopnięcia się w tyłek. Młode mamy na urlopie macierzyńskim pewnie często słyszą takie wspaniałe rady. Zorganizuj się! A sam/sama się zorganizuj Mądralo! Prawda jest taka, że w każdej sytuacji życiowej jesteś TY, i tylko Ty potrafisz ją ocenić. Czy ktoś zrozumie mamę walczącą co chwila z ząbkowaniem, katarem, nieprzespaną nocą, marudzącym Szkrabem? Tak! Inna mama🙂! Pozostali będą z potępieniem w oczach oceniać Twoją do losu niewdzięczność.

Więc wszystkim oceniającym Mądralom mówię Do Widzenia i zaczynam ten rok bez rozliczenia, bez podsumowań, bez celów. Zrobię tą listę, słowo! Kiedy uznam, że przyjdzie na to czas, że ja jestem gotowa i że moje życie jest na to gotowe🙂.

Cudownego roku!

 

Spodobał Ci się wpis? Śledź mnie na Instagramie i Facebooku

2 komentarze

  • Mariola 4 stycznia 2019 at 21:11 Reply

    A ja się zastanawiam czy to jakiś obowiązek? Ja nigdy nie podsumowuje roku i nie robię postanowień na nowy… W ogóle nie rozumiem po co to robić… Układam plan każdego dnia i to jak bardzo ciężko jest spełnić ten plan pokazuje mi jak bardzo nie warto planować roku… I jestem spokojniejsza… I zaciekawiona co mi rok przyniesie… Ten przyniósł mi np trzecie dziecko i ciąża jak i poród i wszystko w tym temacie bardzo mnie zaskoczyło a byłam pewna że będzie podobnie jak z dwójką poprzednich… I mam na myśli rzeczy totalnie niezależne ode mnie… A to tylko jeden aspekt mojego życia… Dzisiaj przed wyjściem z restauracji w której jedliśmy obiad (jesteśmy na wyjeździe w górach) proszę dzieci aby przed wyjściem skorzystały z toalety bo idziemy jeździć na sankach poubierani adekwatnie do zimy w górach i słyszę że nie chcą… Dosłownie pięć minut później kiedy docieramy do górki córka krzyczy że musi kupę zirytowana pytam dlaczego nie zrobiła w toalecie w restauracji? A ona na to… Bo powiedzialas że mamy zrobić siku…a ja nie chcę siku tylko kupę i to teraz… Więc skoro nawet zjeżdżania sankami nie jestem w stanie do końca zaplanować to tym bardziej nie zamierzam całego roku… 😊

    • SowaNaWsi 6 stycznia 2019 at 11:41 Reply

      Cześć! Jasne, że nie obowiązek, ale bo ja wiem… taki przymus wewnętrzny, że trzeba, należy zadania sobie stawiać i odhaczać porobione:/ Siedzi we mnie coś takiego i powoli się tego pozbywam, i to głownie dzięki mojemu Szkrabkowi, który, tak jak piszesz, pokazuje mi GDZIE DOKŁADNIE MA MOJE PLANY DNIA I DZIAŁAŃ:P. Bardzo zazdroszczę takiego podejścia i spokoju ducha:). Do tego podziwiam Mamę Trójki, bo ja Mama Jednego często ręce załamuje… ale podnoszę głowę i działam dalej. Mam nadzieję, że wyjazd się udał:) Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz