fbpx

Jak przetrwać świąteczny czas?

Święta, Święta, ah te Święta! Klimat rodzinkowo-cukirekowy, lukier przyjaźni i dobroci na strapione ludzkie dusze. Wszyscy cieszą się z świątecznej, czerwono-złotawej atmosfery; a Ty myślisz sobie O NIE, ZNOWU😮 🙁 !

Poty zimne oblewają Cię na samą myśl o wielogodzinnym staniu przy garach; złość zalewa, gdy ogarniasz ile do ogarnięcia; jesteś zbyt zmęczona, żeby z uśmiechem witać gości; a ostatnie, o czym marzysz to zawieszanie świątecznych girland na schody, które trzeba jeszcze odkurzyć. A jak do tego jesteś jeszcze rodzicem (a jak matką to już w ogóle!) to być może, że oczy zachodzą Ci mgłą ze świątecznego przerażenia.

Bo jak to, święta? To już za tydzień? Ostatnio jak o tym myślałam zdawało mi się, że został jeszcze dobry miesiąc.

Kiedy ja zdążę z tymi planami, sprzątaniami, jak umówię się do fryzjera i najważniejsze, KIEDY ZDĄŻE SIĘ WYSPAĆ? I te foty, świecące się i czerwieniące, cała rodzinka, jak moja z Brzdącem małym, przy strojnej choince do sufitu, wszyscy zachwyceni łącznie z maluchem. Jak się pytam? Taka choinka + taki maluch= 5 minutowy żywot, c’nie😉?

Powiecie, że magii świąt nie rozumiem, i że atmosferę świąteczną chcę popsuć. Ależ ja magię świat doskonale łapie i co roku staram się jej nie przehandlować na aerobik na kuchennej szmacie i 15 rodzajów sałatek. A w tym roku to wybitnie, bo pierwszy rok z dzieckiem daje w kość i sprawia, że jedynym prezentem pod choinkę o jakim marzysz jest poduszka z gwarancją przespania całej nocy😉 . Więc na pewno nie zamierzam oddawać się walce o perfekcyjne święta w perfekcyjnym domu. A co zamierzam?

1.Obniżyć standardy

Atakują Zewsząd! Rodzinne sweet foty przy ślicznej choince, miski udekorowanych pierniczków, uśmiechnięte twarze dzieci. Dom ma być przystrojony, od piwnicy po stryszek, a ja w kuchni, z uśmiechem przyklejonym do twarzy mam wałkować kolejne porcje ciasta, popijając przy tym domowej (swojej!) roboty kompot. I włosy mi lśnią, a zęby bielą błyszczą, a po smukłej sylwetce widać, że ciacha te to tylko wącham. No fajnie nie powiem, że nie. Czy bym tak nie chciała, czy bym tak nie planowała? A jacha, że tak! Tylko że to nie wychodzi! Bo święta świętami, ale czasu dodatkowego ani sił nie przyznają. Zamiast zielono-złotego obrazka szczęścia zostaje irytacja i złość, która z zbliżającym się czasem wigilii zamienia się w lwią wściekłość. Bo dom nie do końca ogarnięty, bo w lodówce nic się nie mieści, bo w zamrażalniku półka się połamała, a Stary nie wymienił 😮 , bo nie było migdałów, bo wyglądam jak pulpet nieumyty i nieuczesany, bo o psie wszyscy zapomnieli.. Więc zamiast sielskiego klimatu masz kłótnie z mężem, marudne dzieci i wystraszonego psa.

Najlepiej więc obniżyć loty- przyjąć sobie z góry, że sielsko świąteczne foty to nie real life, i że to, iż nasza choinka i wystrój domu przepychem nie przypomina amerykańskiego snu nie znaczy, że nie może być idealnie DLA NAS. IDEALNIE z nieposprzątanymi kątami, idealnie z przegotowanym barszczem, idealnie w zwykłym kucyku zamiast kunsztownego fryzu, idealnie bez makeupu i bez tony prezentów. Ale za to w spokoju, bez gonitwy o nic, bez udowadniania wszystkim, że mój makowiec jest najsmaczniejszy i najbardziej bio. Takie sobie- święta w wersji light😉 .

2. Zredukować z 12 do 2

Ja wiem, że tradycja, i że nie ma nic cudowniejszego niż rodzinne gotowanie przy dźwiękach kolęd. Ale Kochani z tą Dwunastką to trochę przesada. Ja dwunastu potraw nigdy nie zrobiłam. Ba, ja śmiem twierdzić, że rzadko się zdarza, żeby na naszym wigilijnym stole było jedzeń aż 12. Jest tyle ile jest, część- jak pierogasy, uszkasy, ciastasy tradycyjne jest ( shame on You!)- zamówiona. Co nie znaczy absolutnie że opuszczam rodzinne gotowanie, o nie! Kocham to bardzo i z chęcią upichcę trochę potraw… ale ze 3 a nie 12🙂.


3.Dzieciom prezentować

Bosz…szukanie prezentów nie NIEWYPAŁÓW to temat rzeka i każdy szanujący się bloger ma chyba prezentownik czy poradnik jak wybierać trafione prezenty (ja takowego nie mam🙁 😉 za gorsz szacunku!). Oh, ileż to czasu i energii schodzi na to prezentów wyszukiwanie, obmyślanie, pakowanie, układanie, Płacenie!!! 🙁. A ileż siły człowiekowi potrzeba, żeby się szczerzyć do ofiarodawców kolejnego różowego sweterka “No śliczny”. Bo szczerze, tak szczerzuńko: DOSTALIŚCIE KIEDYŚ COŚ CO BY SIĘ WAM AUTENTYCZNIE PODOBAŁO POD CHOINKĘ? Jeśli tak to zazdroszczę, bo mnie się to nie zdarzyło od czasów, kiedy byłam dzieciakiem. No i właśnie, w tym myk cały! W mojej familii jest taka mega tradycja, którą zamierzam na swojej hacjendzie kontynuować, że prezenty pod choinkę kupuje się tylko dzieciom, i to jedynie tym które wierzą, że przynosi je GWIAZDOR (żaden Mikołaje czy Dziadki Mrozy). Mamy wtedy czystą sytuacje, prezentachy dzieci dostają, wiadomo jak to dzieci – cieszą japy i jest git. A ja mam trochę mniej z ogromu “DoOgarnięcia”🙂.

 

4. Wyspać się

Nic nie jest warte TWOJEGO SNU- ani podłoga czysta, ani krokiety, ani stroik, ani nowa bluzka. Człowiek nie wyspany to człowiek zły, sfrustrowany, do kłótni skory. Chcesz dać dzieciom, rodzinie idealne święta? Wyśpij się i nie awanturuj że Starym o to, że złą szynkę kupił; spokój nie ma ceny!

5. Winem czas zakrapiać

Wino dobre jest.

W Biblii wino pili, czyli wina na święta zabraknąć nie może.

Popijaj wino z ładnej lampeczki i odstraszaj wszystkie smuteczki😉 😛 .

Brak komentarzy

Napisz komentarz