fbpx

10 powodów, żeby pokochać Góry Sowie

Bez spiny…to określenie najlepiej opisuje, jak widzę Góry Sowie. Spokojne, domowe, klimatyczne. Poniżej moja miłość do Gór Sowich, rozbita na części pierwsze.

1. Góry Sowie są wolne. Wolne od komercji, czerwono-złotych banerów i zajazdów „U Górala”, z maszynami do gier i ociekającymi tłuszczem plackami po zbójnicku. Znajdziemy tu za to owce, krowy, kozy i konie, piękne widoki i niezobowiązujący klimat.

2. Góry Sowie są stare. I nie chodzi tylko o wiek samego masywu skalnego, choć ten jest najstarszy w Europie. Stara i piękna jest architektura Gór Sowich, stare wioski, stare miasta, jak Świdnica czy Nowa Ruda-a w swojej starości oczywiście piękne. W cieniu gór można odnaleźć wiele uroczych kamienic i pałacyków.

Nowa Ruda

3. Góry Sowie skrywają tajemnice– bo Góry Sowie właśnie, a obok nich Kotlina Kłodzka, to jedne z najbardziej tajemniczych miejsc na mapie naszego kraju. W masywie górskim znajdują się kilometry korytarzy, które jeszcze nie zostały odkryte. Wieść niesie, że niektóre z nich mogą prowadzić do Bursztynowej Komnaty😊. Nie tylko pod zmiemia znajdziemy tajemnice do odkrycia- przykładem tajemniczych obiektów na powierzchni może być Muchołapka w Ludwikowicach Kłodzkich. To wybudowany przez hitlerowców betonowy dziesięciobok oparty na kilkunastometrowych filarach. Różne są teorie co do jego przeznaczenia- jedna z nich mówi nawet o polu startowym dla latających spodków projektowanych przez nazistowskie wojska – i zamieszane są w to cywilizacje pozaziemskie wiec na wypasie! Poszukiwaczy skarbów też w Górach Sowich nie mało, a weekend z łopatą może gwarantować dostatek do końca życia😊. Więc Drogie Panie i Drodzy Panowie, bierzemy sprzęty i wykopmy sobie lepsze życie😊. Podsumowując, jest co odkrywać w Górach Sowich, do czego Was serdecznie zachęcam.

 

4. Dom Muflona- w Grach Sowich mamy największą populacje muflonów w Polsce. A muflon wiadomo- fajny jest! Mam to „szczęście”, że w zimę pod mój dom potrafi podejść całe stado muflonów- schodzą z wyższych partii gór w poszukiwaniu pożywienia lub by powygrzewać się w zimowym słońcu na podgórskich polach.

5. Lokalne produkty wiadomo, jeść lokalnie to jeść zdrowo. Miody, wina, sery, przetwory- wiele z tych pyszności ma dumne miano produktu regionalnego. Polecam odwiedzenie Serowarni, znajdującej się w Lutomierzu (o targach tam organizowanych przeczytasz TUTAJ),  gdzie znajdziecie tradycyjne wyroby mleczne; takie, że place lizać! To ja, miłośnik sera, daję głowę.

6. Baza usługowa– choć, jak wcześniej wspominałam, bark w Górach Sowich typowych chat góralskich lat 90-tych, to nie będziemy mieli problemu z noclegiem czy innymi usługami. Od kilku lat wspaniale rozwija się biznes agro, połączony z renowacją zabytkowych budynków. Jednym z takich miejsc które mnie zachwyca jest Dom Tkacza, z Rościszowa. Taki malutki, kochaniutki- nie chcielibyście tam spędzić jednej z jesiennych nocy? Bo ja tak😊.

7. Zamki w Górach Sowich. Ah, któż nie kocha księżniczek? Ja kocham w każdym razie. Zamki w Górach Sowich były domem dla niejednej z nich. Jest też Księżniczka, która do tej pory jest na zamku (uff, choć może nie jest w dobrej formie…), kto zwiedzał zamek Grodno wie o co chodzi.

8. Raj dla zbieraczy. W Górach Sowich runo leśne dostarcza nam wielu pyszności. Co Sowa przynosi do domu z gór:

• Jagody– jagodniki możemy spotkać głownie w wyższych partiach Gór Sowich, polecam ten przy Przełęczy Jugowskiej, szlaki na Wielką Sowę lub Kalenicę.
• Poziomki i jeżyny- te znajdziemy w niższych partiach, dobre miejsce na jeżyny to Polana w Kamiankach, a poziomki znajdziemy np. Pod Reglami w Pieszycach lub w Lasocinie.
Grzyby– w Górach Sowich znajdziemy sporo miejsc, gdzie możemy grzyby pozbierać, ale także sporo grzybiarzy (konkurencja Panie😊). Mam swoje miejsca i na razie ich nie zdradzę. Niegłupim pomysłem jest śledzenie tych z wypełnianymi po brzegi koszykami…
• Ryby z okolicznych stawów– to już domena mojego Męża. Łowi, skubie, obrabia, czy cokolwiek się z tym robi, ja wiedzieć nie chcę (Sowia dusza jest delikatna), ewentualnie konsumuję. Stawy- Piława Dolna, Ostroszowice. Pamiętajcie, że żeby łowić trzeba mieć opłaconą kartę wędkarską.
Mirabelki i Dzika Róża– to akurat bogactwo rośnie obok mojego domu. Mirabelki moim zdaniem do najsmaczniejszych owoców nie należą, ale robię z nich powidła, przepis znajdziecie tutaj. Natomiast z dziką różą przygodę będę dopiero rozpoczynać…Dowiedział się jednak, że zbiera się ją po pierwszych przymrozkach więc mam nadzieję, że jeszcze duuuuuużo czas przed nami:)

 

9. Punkt wypadowy– Jeśli masz duszę włóczykija, tak jak ja, to na pewno docenisz ten aspekt. Po pierwsze- najbliżej na południe z naszego pięknego kraju jest właśnie z Gór Sowich. A kto nie kocha południa (od wina przez kawę po plaże)? Blisko Wrocław, granica Czech i Niemiec, jeziora zielonogórskie, Praga czy Wiedeń.  Czeskie piwo w zasięgu ręki!

10. Dom LUDZI Z DUSZĄ- Góry Sowie to dobre miejsce do mieszkania. Spokojne, trochę dzikie, bez tłumu turystów zajadających oscypka z żurawiną. A jednocześnie nie odizolowane od szeroko pojętego „świata” (przykładowo dojazd do Wrocławia zajmuje około godzinę). Ceny działek czy domów są nadal konkurencyjne w porównaniu do bardziej popularnych miejsc, a można wśród nich znaleźć prawdziwe perełki. Często można kupić stare domy na pięknie położnych działkach. Z takiego starego domostwa możemy stworzyć naprawdę piękne miejsce- z duszą. Góry Sowie przyciągają ludzi z duszą (!!), ludzi, którzy tworzą wyjątkowe miejsca- a o nich, obiecuje, jeszcze Ci opowiem😊

 

Brak komentarzy

Napisz komentarz